No i mam juz przedsmak swoich wymarzonych Chin. Lotnisko w Moskwie tlumy Cphinczykow czekajacych razem z nami. Obok siedzi mloda Chinka, ktora wyglada na w pelni zeuropizowana i chrzaka, charcha (jeje jak sie pisze takie slowa?). Z kazda chwila zwieksza sie szansa ze Lunch zjedzony w samolocie wyjdzie ze mnie za szybko... Musze sie na to uodpornic tylko jak?
A lot do Moskwy przesympatyczny. Matylce wlaczyla sie gadaczka, wiec pasazerom w promieniu 3m sie nie nudzilo... I dostala sporo gratiskow od stewardesy, mysle, ze teraz bedzie prosic zebysmy sobie czesciej latali.
Czas na boarding...
sobota, 27 sierpnia 2011
Czas na Chiny!
Patrzac na bilet nasza podroz zaczyna sie wlasnie dzisiaj chociaz ja sie z tym zgodzic nie moge. Zaczelismy juz w marcu kiedy to udalo nam sie upolowac super tanie bilety do Chin wlasnie. Potem na chwilke o nich zapomnielismy a w tzw miedzyczasie czesc rodzinki zdecydowala, ze tez chce odwiedzic ten kraj i jedni juz byli a kolejni jada. Super, bo bedzie z kim porownywac wrazenia.
Planowanie samodzielnej wyprawy to nie lada wyzwanie niby wiem, bo przeciez to nie pierwsza nasza Azja, ale... Caly weekend analiz (doslownie dniem i noca) zeby sie przekonac ze ostatni odcinek konczy sie juz po starcie naszego samolotu do domu... Zaczynamy wiec od poczatku. Teraz tylko miasta "blisko" siebie lezace (600-1300km to przeciez blisko...). Zobaczymy co z tego wyjdzie, bo w planach mamy: Shanghai, Pekin, Pingyao, Longmen, Xian, Huangshan (bo sie we mnie nagle milosc do gor obudzila) i Suzhou. Kolejnosc oczywiscie przypadkowa, bo to dostepnosc biletow kolejowych zdecyduje co i kiedy ostatecznie zobaczymy.
W poniedzialek odebralismy tez wizy (810zl dla trojki) na 30 dni od wjadu. Zdecydowalismy sie na ekspresowe po tym jak za pierwszym podejciem zamknieto M drzwi przed nose bo wlasnie minely 2godz.ich urzedowania (zalatwiaja wizy 3 dni w tyg przez 2 godz a normalny tryb oznacza tydzien). Formalnosci zakonczone, plan jakis jest i... dobrze ze wylot w sobote o 16 to jeszcze jest czas na pakowanie. Kolejny ambitny plan to jeden plecak do nadania i jeden jako podreczny. Nawet nam to wyszlo (bo przeciez po co wozic ciuchy do zrodla ich pochodzenia ;))
jeszcze gdyby ta najnowsza technologia mniej wazyla... (tatku oczywiscie beda zdjecia na dowod). Generalnie zabieramy po 3 koszulki (moje jedwabne bo waza prawie nic i schna blyskawicznie) 2 pary spodenek, bielizna, kurtki ( dobra, dobra nie jestem az taka zla matka - Matysia ma ciuszki x2) Oprocz tego przenosny ruterek, nocniczek turystyczny (nie smiac sie a kto ma male dziecko niech kupuje, bo dzieki niemu zycie jest prostsze), mej tai zrobiony specjalnie dla Matysi, jedwabne spiworki, 2 przewodniki ( i jeszcze kilka na ipad'zie - Piotr dzieki raz jeszcze!) no i wozek, bo nasze "malenstwo" troche wazy.
Właśnie przed sekunda M znalazl swoj podrozniczy portfel. Nawet nie wiecie ile bylo radosci kiedy okazalo sie, ze jest tam troche dolarow i euraskow! Fantastyczny poczatek wyprawy! Oby tak dalej ;)
Buziaki i do uslyszenia ze szlaku!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
